Alternatywny kanał = alternatywna rzeczywistość

Drukuj

Czy to normalne, że w odstępie niecałej godziny świat przedstawiany przez serwisy informacyjne konkurencyjny stacji jest zupełnie inny?

Od dawna staram się oglądać następujące po sobie serwisy informacyjne trzech największych stacji telewizyjnych. Wszystko po to, żeby mieć jak najszerszy obraz rzeczywistości i nie zamykać się na jedną interpretację. Przez cały ten okres widoczne były pewne większe, lub mniejsze różnice w przekazie. Jeden można by uznać za bardziej prawicowy, drugi za bardziej lewicowy, jeden łagodniej traktował sprawy kościoła, drugi był bardziej krytyczny i tak można wyliczać bardzo długo. Jednak co istotne wszystkie serwisy informacyjne, które oglądałem (przyznaje pomijam tzw. „materiały zapychające” najczęściej umieszczane na końcu) poruszały te same tematy, w różny sposób, ale mówiły o tych samych wydarzeniach.

Teraz zupełnie się to zmieniło. Przełączając kanał przenosimy się do innej rzeczywistości. To tym bardziej szokujące, że serwisy informacyjne dzieli około pół godziny. Czy przez te 30 minut świat tak się zmienia, że inne informacje są istotne? Raczej nie. Dlatego wydaje się, że mamy do czynienia z celową próbą segregacji informacji, o których mamy się dowiedzieć.

Ktoś mógłby powiedzieć, że pierwszy raz media są w pełni pluralistyczne, ale ja nie nazwałbym tego pluralizmem tylko kreacją alternatywnej rzeczywistości. Serwisy informacyjne dzieli zdecydowanie więcej niż język i interpretacja faktów, a tak moim zdaniem wygląda pluralizm. Przełączając kanał przenosimy się do innego świata i nie chodzi mi tu o to, czy jakaś stacja jest tubą propagandową jakieś opcji politycznej, czy nie. Chodzi o to, że oglądając podający się za „jedyny prawdziwy”, narodowy serwis informacyjny stajemy się obywatelami jednowymiarowymi, którzy uważają, że ich stacja mówi prawdę a całą reszta jest kłamstwem. Mnie to nie przekonuje, podobnie jak zakusy – choć zdecydowanie subtelniejsze – pozostałych programów. Dochodzi do takich sytuacji, że osoby oglądające różne serwisy informacyjne przywiązują uwagę do zupełnie innych wydarzeń. Na przykład dla jednych kampania „Przekażmy sobie znak pokoju” jest „gejowskim lobby”, mającym na celu zniszczyć kościół od wewnątrz, z kolei dla innych jest to inicjatywa zgodna z nauczaniem papieża Franciszka.

Dlatego oglądam – choć czasami z bólem i zgrzytaniem zębów – serwisy informacyjne o 18:50, 19:00 i 19:30. Zalecam to wszystkim, dzięki temu poznamy przynajmniej dwa (a czasami nawet trzy) języki i informacje z dwóch – często zupełnie odmiennych – światów. Ostatecznie sami możemy zdecydować, które informacje dotyczą świata w którym żyjemy.

Czytaj również