Czy Dekalogu też można przestrzegać w 90 procentach?

Drukuj

W Sejmie trwa debata o projektach nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Jarosław Kaczyński twierdzi, że projekt Prawa i Sprawiedliwości "w 90 procentach spełnia żądania Komisji Weneckiej". Co to oznacza?

W Sejmie trwa – co warto zaznaczyć, przez długi okres przy pustych ławach rządowych – debata o projektach nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Jeśli nie dojdzie do niespodziewanej zmiany sytuacji, to już w lipcu uchwalona zostanie propozycja Prawa i Sprawiedliwości, która, według prezesa tej partii – Jarosława Kaczyńskiego, „wprowadza 90 procent żądań Komisji Weneckiej”.

Ta wypowiedź wydaje mi się z dwóch względów warta uwagi. Po pierwsze, w oczy rzuca się zupełna zmiana retoryki w stosunku do Komisji Weneckiej i jej projektu. Jeszcze w marcu Jarosław Kaczyński mówił, że opinia Komisji jest „absurdalna pod względem prawnym”. Czy to oznacza, że projekt PiS także jest w 90 proc. absurdalny pod względem prawnym?

Jest jeszcze druga kwestia. Wygląda na to, że w tych 90 proc. nie znaleziono miejsca dla dwóch najważniejszych spraw, czyli publikacji wyroku TK i zaprzysiężenia trzech prawidłowo wybranych sędziów. Oczywiście zaraz pojawią się głosy, że właśnie to jest ten fragment „absurdalny pod względem prawnym” i dlatego nie może zostać wprowadzony w życie. Jednak zupełnie mnie to nie przekonuje. Jeśli coś jest według mnie absurdalne, to się tym nie zajmuję. Tak też zapowiadał prezes PiS, trzy miesiące temu stwierdzając, że „to są tylko opinie o charakterze doradczym, czy nawet mniej niż doradczym i w żadnym razie nas nie obowiązują”.

Nasuwa mi się jeszcze jedna analogia, która dla wielu może być oburzająca, jednak zaznaczam, że nie jest moim celem obrażenie czyichkolwiek uczuć. Chodzi mi o Dekalog, czyli zbiór nakazów moralnych, które w dużej części stanowią podstawę kultury europejskiej. Czy możemy sobie wyobrazić chrześcijanina, który tylko częściowo przestrzega zasad tam zapisanych? Nie cudzołoży, nie kradnie, nie ma cudzych bogów, czci ojca i matkę, dzień święty święci, nie bierze imienia Pana Boga na daremno, nie mówi fałszywego świadectwa, nie pożąda żony bliźniego, ani żadnej rzeczy jego, ale za to zabija. Czy moglibyśmy uznać go za wzorowego chrześcijanina, który przestrzega Dekalogu?

Moim zdaniem przestrzeganie 90 proc. opinii Komisji Weneckiej, nie uwzględniając konieczności opublikowania wyroku TK i zaprzysiężenia prawidłowo wybranych sędziów, można porównać do przestrzegania Dekalogu z wyłączeniem przykazania „nie zabijaj”.

Czytaj również