Czy realizujemy czarny scenariusz?

Drukuj

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego, profesor Marek Safjan, w jednej z napisanych przed laty książek przedstawił dwa scenariusze rozwoju Polski. Jeden z nich wydaje mi się bardzo proroczy. Niestety...

Wydana w 2005 roku książka Prawa Polska wpadła mi do ręki zupełnie przypadkowo. Jednak jak już się zabrałem do czytania, to nie mogłem się oderwać. Publikacja jest bardzo aktualna i mogłaby być napisana także dzisiaj. Najbardziej zaintrygowało mnie zakończenie, w którym autor przedstawił dwa możliwe scenariusze rozwoju Polski. Oto pierwszy z nich:

„…po nieudanej koalicji sił umiarkowanych większość w parlamencie uzyskuje któraś z partii antyeuropejskich, populistycznych i przeprowadza radykalne zmiany w konstytucji. Poprawki wyraźnie zmierzają w kierunku wzmocnienia władzy prezydenta, by powstała możliwość rządzenia autorytarnego; wyroki Trybunału Konstytucyjnego mogą być odrzucane przez Sejm, mnoży się przywileje socjalne dla coraz to nowych wpływowych grup społecznych. Polska nie akceptuje oczywiście wielu regulacji wspólnotowych, w Luksemburgu przegrywa kolejne sprawy i nie uznaje wyroków. W Unii trwają coraz skuteczniejsze próby przezwyciężenia kryzysu, a Polska staje się krajem utrudniającym procesy integracyjne…”

Czy czegoś to przypadkiem nie przypomina? Trzeba zaznaczyć, że profesor Safjan nie wierzył – albo nie chciał wierzyć – w taki scenariusz. Przyszłość wyobrażał sobie zupełnie inaczej, uważał, że najważniejsze decyzje nie będą podejmowane w gabinetach kilku polityków, ale przez nas – społeczeństwo obywatelskie, a „uprawianie demagogii w tej sytuacji stanie się dla polityków czynnością całkowicie nieopłacalną”.

Jednak nie chcę, aby mój przekaz był wyłącznie pesymistyczny. Nawet jeśli jesteśmy blisko realizacji tego czarnego scenariusza, to jeszcze nic straconego. Podobnie jak Marek Safjan, widzę ogromne zadanie, jakie stoi przed nami – obywatelami. Problem nie tkwi w niewydolności instytucjonalnej czy złym prawie, ale w społecznej świadomości. W ciągu ćwierćwiecza wolności nie potrafiliśmy wypracować nawyków demokratycznych, brakuje nam przywiązania do tradycji prawa, a nasz patriotyzm jest bardziej mesjanistyczny niż obywatelski. Oczywiście budowanie społecznej świadomości jest procesem niezwykle długim i trudnym. Bez względu na trudności – podobnie jak były prezes Trybunału Konstytucyjnego – wierzę, że poprzez rodzinę, szkołę lub pracę możemy  taką świadomość skutecznie budować i wzmacniać.

Może na początek warto zwrócić uwagę na język, którego używamy? Dyskurs publiczny nie musi polegać na nawoływaniu do wojny i porównaniach do Targowicy. Zastosujmy się do słów biskupa Henryka Hosera, którego nie można posądzić o „odchylenie lewicowo-liberalne” i pozbądźmy się „starego kwasu”. Przecież to my, a nie jacyś mityczni „oni” realizujemy ten scenariusz i tylko my możemy inaczej zbudować naszą przyszłość. Jak stwierdził Marek Safjan: „jest to proces, który tu, na tej ziemi, musi skończyć się sukcesem. Wierzę głęboko w przywiązanie społeczeństwa polskiego do fundamentalnych praw i wolności, do reguł życia demokratycznego”.

Warto odżegnać się od mowy nienawiści i postawić na pracę nad naszą świadomością społeczną i budowę społeczeństwa obywatelskiego. Sami możemy napisać swój scenariusz i wcale nie musi być taki czarny.

Czytaj również