Demokracja totalitarna

Drukuj

Demokracja liberalna ma wielu teoretycznych i praktycznych krytyków. Niektórzy z nich wieszczą nawet koniec takiego systemu rządów. Czy oznacza to, że jesteśmy skazani na demokrację totalitarną?

Demokracja totalitarna nie jest terminem nowym, już kilkadziesiąt lat temu pisał o niej Jacob Talmon, którego książka Źródła demokracji totalitarnej od niedawna jest dostępna w języku polskim. Uważam, że warto raz jeszcze się nad tą koncepcją pochylić, gdyż wydaje się obecnie niezwykle aktualna.

Czym miałaby być albo raczej: czym jest demokracja totalitarna? Najprościej rzecz ujmując to pewna deformacja demokracji parlamentarnej, w której rządzący, utrzymując demokratyczne pozory, dążą do władzy totalnej.

Co ciekawe, zdaniem Talmona to właśnie zderzenie dwóch modeli demokracji, czyli z jednej strony demokracji liberalnej, a z drugiej – mesjanistycznej demokracji totalitarnej, stanowi istotę trwającego już wiele lat kryzysu modelu demokratycznego.

Jakie możemy zauważyć różnice między tymi dwoma modelami? Przede wszystkim zupełnie inaczej widzą one rolę polityki.

Podejście liberalne zakłada, że polityka to metoda prób i błędów. Traktuje system polityczny jak pragmatyczny wynalazek ludzkiej pomysłowości i przede wszystkim dostrzega różnorodność jednostkowych i zbiorowych dążeń pozostających całkowicie poza sferą polityki.

Natomiast demokracja totalitarna zakłada, że w polityce istnieje jedna, wyłączna prawda. Talmon nazywa to mesjanizmem politycznym, dlatego że postuluje ustalony z góry, harmonijny i doskonały układ spraw, do których ludzie powinni zmierzać. Uwzględnia tylko jedną płaszczyznę istnienia i, co niezwykle istotne, rozszerza granice polityki tak, aby ogarnąć nią pełnię egzystencji człowieka.

A co z kluczową – przynajmniej dla mnie – kwestią, czyli wolnością? Co ciekawe, oba typy demokracji uznają wolność za wartość najwyższą, tylko że zupełnie inaczej ją rozumieją. Dla szkoły liberalnej wolność ma swoje źródło w spontaniczności i braku przymusu, z kolei według szkoły totalitarnej wolność może być urzeczywistniona tylko jako rezultat dążenia do absolutnych i kolektywnych celów. Liberalni demokraci uważają, że społeczeństwa same, metodą prób i błędów, mogą wybrać sobie cel, do którego dążą, a wedle koncepcji demokracji totalitarnej cel ten jest już precyzyjnie, odgórnie zdefiniowany.

Demokracja totalitarna w bardziej lub mniej dyskretny sposób wkracza we wszystkie sfery życia swoich obywateli, poddając ich pełnej kontroli i manipulacji. Narzuca wszystkim jeden właściwy model odczytywania historii i kultury. Pragnie, aby wszystko było albo białe, albo czarne. Nie szuka kompromisu, gdyż wszystko już jest z góry ustalone.

Totalitarni demokraci dla swoich celów stosują bardzo proste zagrywki, takie jak „kupowanie” obywateli poprzez zapewnienie im bezpieczeństwa i różnie rozumianej sprawiedliwości społecznej, czy też manipulowanie środkami przekazu. A jeśli ludzie pozostają w niezgodzie z absolutnym ideałem, „można ich ignorować, zniewalać, zastraszać, dopóki się nie ugną, w istocie bez naruszania obowiązujących pryncypiów demokratycznych”.

Czy w Polsce możemy mieć do czynienia z demokracją totalitarną? Czy już mamy? To pozostawiam każdemu do oceny. Mogę jedynie zaapelować, byśmy nie pozwolili na zanik sprzeczności między spontanicznością i obowiązkiem. Kiedy do tego dojdzie, nie będzie już potrzeby zniewalania i pytanie o demokrację totalitarną będzie miało już tylko charakter retoryczny. A chyba nie o to nam chodzi.

 

Korzystałem z książki: J.L.Talmon, Źródła demokracji totalitarnej, Kraków 2015.

Czytaj również