Kto powinien decydować? Bogaci, ogół, najlepsi czy tyran?

Drukuj

Kolejny raz w poszukiwaniu rozwiązań nurtujących mnie kwestii postanowiłem sięgnąć do tekstów starożytnych. Tym razem ciekawą wskazówkę znalazłem u Arystotelesa. Udziela on odpowiedzi na pytanie: kto lub co powinno być czynnikiem decydującym w państwie?

Arystoteles z pewnością nie jest najbliższym mi filozofem, w wielu kwestiach zupełnie się z nim nie zgadzam. Dla przykładu warto przytoczyć – dla mnie absurdalne – poglądy greckiego filozofa dotyczące roli kobiet czy niewolników. Tych drugich Arystoteles nazywa „żywą własnością” albo „żywymi narzędziami”. Z kolei kobiety uważa za z natury mniej zdolne do kooperacji i rządzenia niż mężczyźni. Nawet biorąc pod uwagę czas powstania tych teorii, i tak należy je przypisać do nurtu konserwatywnego, opozycyjnego chociażby do często wyśmiewanego Platona.

W dorobku filozofa nie brakuje jednak niezwykle wartościowych, także współcześnie, myśli. Arystoteles fragment swojej Polityki poświecił odpowiedzi na pytanie, które sam sobie postawił: „kto w państwie winien być czynnikiem decydującym? (ogół? bogaci? cnotliwi? jednostka najlepsza? tyran?)”. Jako że kwestia wydaje mi się bardzo aktualna, pokrótce zrekapituluję wywód greckiego filozofa.

Arystoteles zaczyna od tego, że wszystkie wymienione przez niego możliwości posiadają pewne słabe strony. Jednak zauważa, że wielu ludzi, którzy jako jednostki niczym szczególnym się nie wyróżniają, jako ogół mogą uzupełniać swoje braki w cnotliwości, sprawiedliwości i mądrości. Stąd też dostęp do stanowisk powinni mieć zarówno biedni, bogaci, cnotliwi i sprawiedliwi. W tym miejscu Arystoteles przechodzi do najbardziej interesującego fragmentu i stwierdza: „nie sędzia, ani nie członek rady czy zgromadzenia ludowego jest władzą, ale sąd, rada i lud”.

Jaki z tego wniosek wyciąga Arystoteles i czego my – oprócz wiedzy historycznej – możemy się dzięki temu dowiedzieć? Proszę bardzo, kilka zdań dalej filozof mówi: „z omówionej wątpliwości wynika jasno przede wszystkim to, że powinny rządzić prawa”. Czyli odpowiedź na pytanie wydaje się być przewrotna, ale przede wszystkim ponadczasowa: nie powinni rządzić bogaci, biedni, najlepsi czy sprawiedliwi, ale prawa. To właśnie jurysdykcja ma być czynnikiem decydującym, do którego muszą dostosowywać się rządzący. Prawo ma być elementem, który zahamuje – nie zawsze korzystne dla państwa – żądze obywateli sprawujących władzę.

Oczywiście Arystoteles zwraca uwagę na to, że gdy prawa są niesprawiedliwe albo po prostu złe, to trzeba je zmienić, ale – jeśli dobrze go rozumiem – wszystko to powinno odbywać się w granicach obowiązującej legislacji.

Na koniec warto przytoczyć cytat z Arystotelesa, który doskonale nadaje się jako motto dla sprawujących władzę od zawsze i na zawsze: „Rządzić bowiem wolnymi jest rzeczą piękniejszą i więcej cnoty wymaga niż despotyczne panowanie nad niewolnikami”.

Czytaj również