Obiektywne media to moje media

Drukuj

Czasami wydaje mi się, że politycy żyją w alternatywnej rzeczywistości. Najlepszym przykładem może być walka o media, które w tak zinternetyzowanym świecie stają się coraz mniej istotne.

Polska i zainteresowani polityką Polacy są mocno podzieleni. Pokazały to zarówno ostatnie wybory parlamentarne, jak i następujące po nich sondaże. Z jednej strony plasuje się PiS ze swoim ćwierćsojsznikiem – jak Jarosław Kaczyński nazwał partię Kukiz’15 – a z drugiej pozostałe partie opozycje. Obie strony mogą liczyć na poparcie 6-7 mln wyborców. Najgorsze jest to, że te dwa obozy, zarówno wyborców, jak i polityków, przestają ze sobą rozmawiać. Powstają osobne media dla obu grup i krąg się zamyka. Każdy żyje we własnej rzeczywistości.

Wszyscy aktorzy sceny politycznej zachowują się tak, jakby chcieli mieć swoje – albo sobie podporządkowane – media. PiS ma władzę w TVP, a KOD zapowiada utworzenie własnego radia i telewizji. Wydaje mi się, że takie zabiegi są pokłosiem myślenia jednowymiarowego, charakterystycznego dla początków telewizji, czyli czasów bez internetu i rozwiniętego przemysłu medialnego. Może o tym świadczyć choćby wypowiedź najważniejszego obecnie polskiego polityka, Jarosława Kaczyńskiego, który w dzisiejszym wywiadzie w „Do Rzeczy” powiedział: „W Polsce za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe.” To stwierdzenie z dwóch względów wydaje mi się istotne. Po pierwsze pokazuje, co o społeczeństwie myśli prezes PiS. Polaków uważa on za niezdolnych do myślenia ludzi, którzy bezkrytycznie przyjmują jako prawdę wszystko to, co słyszą. Po drugie, wypowiedź ta mogłaby być zgodna z rzeczywistością końca XX wieku, kiedy nie było tak rozwiniętego przemysłu medialnego i internetu z niezliczoną ilością stron i portali społecznościowych, na których informacja rozprzestrzenia się błyskawicznie. Dzisiaj w Polsce obywatele mogą słuchać dowolnej stacji radiowej, mają do wyboru wiele serwisów informacyjnych, mogą nawet za jednym razem obejrzeć trzy największe z nich, rozpoczynające się o 18:50, 19:00 i 19:30. Coraz powszechniejszym zjawiskiem jest telewizja internetowa. W takiej rzeczywistości trudno ukryć czy zataić jakieś fakty, co pokazuje chociażby strajk pielęgniarek z Centrum Zdrowia Dziecka, o którym Wiadomości TVP z uporem maniaka milczą.

Według Jarosława Kaczyńskiego do uprawiania polityki konieczna jest „osłona medialna” i istnienie przyjaznych mediów, które byłyby zgodne z linią partii. Dlatego też, gdy tylko pojawia się taka możliwość, politycy na siłę starają się przejąć media. Nie chcą uczestniczyć w dobrych, kompetentnych dyskusjach w stosunkowo obiektywnych mediach prywatnych. Wolą albo brutalnie upolityczniać media publiczne, albo zakładać własne. W ten sposób chcą uniknąć trudnych pytań i niewygodnych dyskusji, a zamiast tego tworzyć przyjemne kółko wzajemnej adoracji. W ten sposób dochodzą do wniosku, że nie ma sensu silić się na merytoryczną rozmowę, skoro można mieć swoje media i z uporem twierdzić, że są one obiektywne.

Czasami warto się ocknąć i uświadomić sobie, że Polacy nie są aż tak nieporadni, jak opisuje to Jarosław Kaczyński. Jeśli telewizja będzie tubą propagandową jakiegoś ugrupowania, to ją wyłączą, przełączą na inny kanał albo poszukają informacji w internecie. Witamy w wielowymiarowym XXI wieku.

Czytaj również