Rubikon kultury został przekroczony

Drukuj

W ostatnich dniach padło wiele bardzo emocjonalnych słów, jednak określanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego jako „zespołu kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy”, a jego uchwały jako „szerzenia anarchii w kraju” to zdecydowana przesada. Czy rządzący wyłączyli swoje instynkty samozachowawcze?

O tym, że język debaty publicznej w Polsce nie stoi na wysokim poziomie wiadomo było od dawna. Jednak ostatnie skandaliczne wypowiedzi to już jest zdecydowana przesada.

Sprawa Trybunału Konstytucyjnego cały czas elektryzuje dużą część opinii publicznej. We wtorek Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego wydało uchwałę, w której stwierdziło, że nawet nieopublikowany wyrok Trybunału uchyla domniemanie konstytucyjności przepisu i sędziowie powinni to respektować. Uchwała ta u wielu wzbudziła zadowolenie, padały głosy, że to jest krok w dobrym kierunku i sędziowie wykazali się odwagą. Jednak zdecydowanie najwięcej emocji związanych jest z wypowiedzią rzeczniczki Prawa i Sprawiedliwości, Pani Posłanki Beaty Mazurek, która stwierdziła, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego to „zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy”, a jego uchwały „szerzą anarchię w kraju”.

W środę na te wypowiedzi zareagowały stowarzyszenia sędziów: „IUSTITIA”, „Themis”, Sędziów Rodzinnych w Polsce oraz Sędziów Rodzinnych Pro Familia. Chciałbym, aby to stanowisko wybrzmiało, dlatego cytuję je w całości:

My, Sędziowie, członkowie stowarzyszeń sędziowskich, kategorycznie sprzeciwiamy się określaniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego jako “zespołu kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy”, a jego uchwały jako “szerzenia anarchii w kraju”.

Sformułowania te, użyte przez Panią Poseł Beatę Mazurek – rzecznika prasowego klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości – w wypowiedzi telewizyjnej z 26 kwietnia 2016 roku, godzą w powagę urzędu Sędziego Sądu Najwyższego, naruszają autorytet Sądu Najwyższego, a tym samym całego wymiaru sprawiedliwości i porządek prawny w Państwie. Taka wypowiedź jest niedopuszczalna ( nie powinna mieć miejsca w przestrzeni publicznej), zwłaszcza ze strony Posła na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej.

Wzywamy do zaprzestania tego typu wypowiedzi, a tym samym do poszanowania standardów demokratycznego państwa prawa, którego fundamentem jest zasada trójpodziału władzy i ich równowagi (art. 10 ust 1 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej).

Stanowisko jest na tyle dosadne, że jedyne, co mi pozostaje, to podpisać się pod nim obiema rękami. Nie możemy pozwolić na permanentne  obrażanie organów konstytucyjnych przez polityków. Czekam na reakcję Jarosława Kaczyńskiego, który powinien przynajmniej upomnieć rzeczniczkę swojej partii. Przecież język używany w ostatnich dniach przez polityków PiS przypomina ten z nielegalnie nagranych rozmów w restauracji Sowa i przyjaciele, tak głośno przez nich krytykowanych.

Niestety, znający realia PiS Marek Migalski nie wlał w mnie optymizmu. W swoim tekście na portalu onet.pl napisał: wszystkich oburzonych słowami pani Mazurek mogę zapewnić tylko o jednym – w jej ślady pójdą następni politycy PiS, którzy będą używać coraz brutalniejszych słów. Bo ich polityczny los zależy do kaprysu i woli Kaczyńskiego, a nie od tego, jak są postrzegani przez zwyczajnych ludzi i przez media. Nie miejcie więc do nich pretensji. Nie oni ustalali reguły przeżycia i awansu w PiS. Oni je tylko zaakceptowali.

Co ciekawe, politycy PiS do tej pory byli bardzo wrażliwi na każdą krytykę, która ich spotykała. 3 lata temu europoseł tej partii, prof. Ryszard Legutko (przy okazji polecam znakomitą książkę Pana Profesora o Sokratesie), powiedział: Nie chodzi o niechęć do osoby czy partii – ta w demokracji występuje zawsze – ale o wielką falę nienawiści, falę zalewającą wszystko, umysły, media, kulturę, język, prawo i sądy. Największe draństwa, jakie wydarzyły się 
w III RP, nawet w przybliżeniu nie wywołały takiej reakcji w Polsce. Dzisiaj ta fala – tym razem płynąca z drugiej strony – jeszcze bardziej wezbrała i jest skierowana przeciwko wszystkim, którzy mają inne zdanie niż politycy partii rządzącej. Jeżeli się nie opanujemy, nie zmienimy retoryki, to za 3 lata żaden organ władzy nie będzie miał już autorytetu, bo każdy będzie jedynie kolesiem. Spierajmy się, ale nie obrażajmy, zachowajmy resztki kultury…

Czytaj również