Rzut monetą a demokracja

Drukuj

Już podczas pierwszej odsłony prawyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w stanie Iowa o wynikach w niektórych komisjach decydował rzut monetą. Jak to możliwe, że w państwie, które posiada najstarszą spisaną konstytucję na świecie o wyniku wyborów może decydować przypadek? Czy rzut monetą może być przejawem demokracji?

W ostatnich kilku dniach oczy całego świata zwrócone były na Iowa, niewielki stan w centralnej części Stanów Zjednoczonych. Obywały się tam prawybory mające wyłonić kandydata (bądź kandydatkę) na prezydenta dwóch największych partii. Wyniki są już znane, ale nie one są tutaj istotne. Ciekawe jest to, że w niektórych komisjach przy równej liczbie głosów o zwycięstwie decydował rzut monetą. Nie jest to sytuacja nowa, miała już miejsce wielokrotnie i to nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Do podobnych wydarzeń dochodziło także w Polsce. Warto zwrócić uwagę, że to właśnie losowanie rozstrzygnęło kto ma znaleźć się w radzie gminy Adamów (w województwie lubelskim) i takie przypadki można mnożyć. Kodeks wyborczy stwierdza, że:

„W przypadku gdy obaj kandydaci w ponownym głosowaniu otrzymają tę samą liczbę głosów, za wybranego uważa się tego kandydata, który w większej liczbie obwodów głosowania otrzymał więcej głosów niż drugi kandydat. Jeżeli liczby obwodów, o których mowa w zdaniu poprzednim, byłyby równe, o wyborze wójta rozstrzyga losowanie przeprowadzone przez gminną komisję wyborczą. W losowaniu mają prawo uczestniczenia obaj kandydaci lub pełnomocnicy wyborczy ich komitetów wyborczych.”

Ale czy to nie wydaje się dziwne, że w demokratycznych państwach o tym, kto będzie sprawował władzę, może zadecydować losowanie? A może to jest właśnie metoda bardzo demokratyczna i powinna być stosowana częściej?

Wszystko zależy od tego jak rozumiemy demokrację. Gdybyśmy przyjęli, że jest to ustrój, w którym władzę sami nad sobą sprawują obywatele i na tym taką definicję zakończyli, to czemu rządzący nie mieliby być wybierani w losowaniu? Przecież taki rzut monetą (jeżeli w żaden sposób nie manipulujemy wynikiem) gwarantuje nam całkowicie przypadkowy wybór i wszyscy mają identyczne szanse. Dzięki temu każdy (bez względu na zaplecze finansowe, ale niestety i intelektualne) mógłby znaleźć się wśród rządzących. Mogłoby to być także rozwiązanie problemu partiokracji (o której istnieniu mówi jeden z liderów klubów parlamentarnych), „kupowania” głosów czy spełniania kosztownych obietnic wyborczych. Nie byłoby także kampanii wyborczych (bo po co, jak i tak o wszystkim decyduje losowanie) – choć akurat tego to by mi brakowało. Taki polityczny teatr czasami może być fascynujący.

Warto pamiętać że w kolebce demokracji, w starożytnych Atenach, o wyborze urzędników decydowało losowanie (oczywiście pomijam fakt, że nie każdy mógł brać w nim udział, gdyż nie wszyscy ludzie byli uznawani za obywateli). Starożytni Grecy właśnie takie rozwiązanie uznawali za najbardziej demokratyczne, a współczesną władzę wybieraną w wyborach zapewne uznano by wtedy za oligarchię. Rzecz jasna demokracja bardzo się rozwinęła i dzisiaj trudno sobie wyobrazić, aby na dłuższą metę zamiast wyborów miałyby odbywać się losowania.

Warto się zastanowić czy chcielibyśmy, aby o tym jaki będzie system podatkowy, czego dzieci będą się uczyć w szkołach, czy będziemy należeć do UE albo NATO i wielu innych istotnych kwestiach decydowali ludzie wyłonieni w losowaniu? Oczywiście są argumenty za takim rozwiązaniem. Można narzekać na wybrane władze i mówić „to nie mój prezydent”, ale zawsze mamy możliwość w kolejnych wyborach zagłosować (mam taką nadzieję, a nawet więcej – nie wyobrażam sobie, żeby to mogło się zmienić) i wyrazić swoją opinię.

Ja nie dam się przekonać do losowania i uważam, że ta – przyznaję – pełna błędów demokracja przedstawicielska jest najlepszą z możliwości. Oczywiście nie oznacza to, że nie warto jej naprawiać, jednak przede wszystkim powinniśmy o nią dbać i w niej uczestniczyć. I być może zmienić zapis o losowaniu przy równej ilości głosów.

Swoją drogą Polacy to na przypadek liczyć nie powinni. W Iowa kandydat w prawyborach partii demokratycznej – Bernie Sanders, syn polskiego emigranta – taki rzut monetą przegrał…

Czytaj również